poniedziałek, 24 lutego 2014

Miłość?

     Witam!
     Dziś chciałabym napisać trochę o miłości. Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia? Czy da się zakochać w osobie, której się nie zna? Czy każdego kochamy tak samo?
     W gimnazjum widzę wiele "zakochanych w sobie" par, które chodzą ze sobą kilka miesięcy. Po zerwaniu pewnej dziewczyny z jej chłopakiem zastanawiałam się na jakiej podstawie twierdziła, że oni są sobie przeznaczeni.
     Według mnie istnieje prawdziwa miłość, ale ta od pierwszego wejrzenia na pewno nie. Można się upierać i wierzyć w to ile się da. I tak nie udowodni się, że ona istnieje.
     Wyobraźcie sobie dziewczynę cichą i nielubianą, która idzie sobie korytarzem. Nagle z którejś klasy wychodzi chłopak, którego ona wcześniej nie widziała. Nie wiedząc nic o sobie spojrzeli na siebie i się uśmiechnęli. Po kilku dniach chodzą ze sobą. Nagle wszyscy zdają sobie sprawę, ze dziewczyna wcale nie jest taka zła i przekonują się do niej. Jednak chłopak odkrywa jaki ona ma charakter i stwierdza, że mu to nie pasuje. Zrywa z nią. Ona się tym nie przejmuje bo już od kilku dni chciała z nim zerwać z powodu jego głupich odzywek i dziwnego charakteru. A przecież na początku bardzo się lubili. On podobał się jej, a ona jemu. To jest tak zwana miłość od pierwszego wejrzenia. Nie przeczę, że są jakieś inne przypadki, w których para zostaje ze sobą do końca życia.
     W gimnazjum nie można liczyć na prawdziwą miłość. Najbardziej mnie denerwuje widok podstawówki. Osoby dajmy na to z piątej lub szóstej klasy, które "znalazły" drugie połówki. A dwunastoletnie dziewczynki piszą na różnych stronach "Czy powinnam już mieć chłopaka?". Normalnie ręce same się załamują.
      "Miłość" gimnazjalną (lub niższą) można nazwać tylko zauroczeniem. To, że nie mamy chłopaka czy dziewczyny w gimnazjum nie znaczy, że jesteśmy gorsi. To oni się rozpraszają nie my.
     Pisząc, że nie ma miłości w gimnazjum nie chciałam nikogo obrażać, ani mówić, że robi źle chodząc z kimś. Po prostu niech takie osoby na razie nie mówią, że "zakochały się, kiedy...". Równie dobrze przecież można "kochać" swoje buty.
     Jest jeszcze jeden rodzaj miłości. To taka rodzinna miłość. Większość osób kocha swoje rodzeństwo, rodziców i w ogóle rodzinę. A czy można kochać wiele osób tak samo? Myślę, że każdego kocha się na swój odmienny sposób.
     Piszcie co Wy o tym sądzicie :D

5 komentarzy:

  1. Masz rację. Ja sama mam 13 lat i zdaję sb sprawę z tego, że nie potrzebuję chłopaka :) Jeśli coś to bardziej przyjaciela :D

    Zapraszam do mnie: karlasobie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Super post. Ja mam przyjaciela i jakoś nie idę w stronę tego żeby był moim chłopakiem czuje że mogę mu zaufać :) Super post *-*

    http://twoo-sisters.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jeszcze nie spotkałam miłości na swojej drodze :D
    http://gusiatrzyzywioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialny post i blog. Miłość... Niestety jest dla mnie pojęciem odległym. W rodzinie, a i owszem, ale płeć przeciwna... Cóż, myślę że mam jeszcze czas.
    Dziękuję za komentarz. Życzę powodzenia w dalszym blogowaniu.

    OdpowiedzUsuń
  5. Super post i super blog jak mam 12 lat i podoba mi się chłopak z mojej klasy powiedziałam o tym tylko moim przyjaciółką a one zrobiły akcje "swatanie" ale on chyba nie jest mną zainteresowany.
    Dzięki temu postowi zrozumiałam, że nie muszę jeszcze mieć chłopaka
    zapraszam do mnie: http://szalonanastolatka.blogujacy.pl/

    OdpowiedzUsuń